Menu

Tomo_Wiadomo

życie, prawda, walka, miłość, nauka

Od czego by...

tomo_wiadomo

Witam serdecznie na moim blogu,

na wstępie przedstawię się... Jestem Tomek, pochodzę z małej wioski i od małego interesowałem się tym co, jak i dlaczego :) 

chciałbym się dzielić z Wami moimi przemyśleniami, informacjami, doświadczeniami i być może otwierać oczy na pewne sprawy :)

jest to raczej usystematyzowanie wiedzy i zebranie jej w jednym miejscu oraz moje własne spostrzeżenia 

No więc pierwsza najważniejsza część-wstęp

Dokąd zmierzamy? za czym pędzimy, co nam na prawdę potrzebne? jak to wszystko działa? spróbujemy odpowiedzieć i znaleźć prawdę:) 

Natura...

ciągnęło mnie do natury... różnymi krętymi ścieżkami, ale wzywała, czasem byłem bliżej, czasem dalej, ale wracałem...lubiłem jeździć na ryby, pływać pontonem po jeziorkach, marze o niezależności od systemu, aby mieć gliniany dom, własny ogród, który by mnie wykarmił (ale jedząc zwłoki zwierząt musiałby być ogromny, bo zamiast jabłek musiałaby rosnąc np trawa i zielenina dla krowy, która by ją jadła, żeby później można było ją zabić i zjeść, a jabłka też bym chciał zjadać, bo jednak to porcja energii i witamin, więc albo krówka albo jabłuszka, ale o tym później:))... kilka lat temu zainteresowałem się kulturystyką-chciałem "być większy", żeby ubrania lepiej leżały :), przybrałem na masie ponad 20kg i osiągnąłem cel, po drodze nie raz miałem zapytania, czy to co robię jest naturalne? ... zmuszanie się do jedzenia, popijanie wodą każdej porcji kaszy, żeby rozepchać żołądek...były przebłyski... np jedzenie mięsa codziennie stało się dla mnie nieakceptowalne... w naturze niemiałbym szans, aby codziennie upolować jakieś zwierze i je zjeść, jadłem coraz rzadziej, aż w końcu tylko jak było jakieś święto raz na jakiś czas, kilkanaście razy w roku, zacząłem jeść same jaja i twarogi, mleko + duże porcje kaszy, brałem przy tym suplementy diety, które po wycięciu wyrostka(prawdopodobnie przez moją w 100% gotowaną i wysoce zakwaszającą dietę) zacząłem stopniowo odstawiać, aż w końcu zostawiłem trochę kreatyny(tłumacząc się sam przed sobą, że przecież w śledziach jest...ale musiałbym jeść codziennie przez 365dni w roku kilo śledzi), którą również odstawiłem... jaja i nabiał ograniczyłem... ograniczyłem mocno, bo z nawet 15 jajek dziennie do 10 sztuk w tygodniu od kur chodzących po wybiegu, nie z klatki(straszne okrucieństwo człowiek wymyśla, żeby zaspokoić kubki smakowe)... twarogi i mleko odrzuciłem całkowicie, po tym jak dowiedziałem się co robią z organizmem i jak sie je pozyskuje(olbrzymie cierpienie krów- nie chce do tego przykładać ręki), w dalszym ciągu odstawiałem jaja, aż wyeliminowałem je z diety całkiem... po operacji wyrostka spadła mi odporność, co chwile mnie coś łapało i czułem się źle... poprzez filtracje wiadomości doszedłem do wniosków, że muszę jeść więcej surowych owoców i pić świeże soki z warzyw/liści, że nie urodziliśmy się z piecykiem na plecach i powinniśmy spożywać surowe pokarmy, zawierające enzymy, a nie ugotowane zabite jedzenie:) Idąc dalej w las dowiadywałem się coraz więcej na temat tego jak wygląda nasz układ trawienny... i jesteśmy typowymi roślinożercami z naciskiem na owocożerność :) 

Chcąc nie chcąc należymy do natury, dawniej jak nie było ubrań, domów, ba nawet ognia nie potrafiliśmy rozniecać... to chodziliśmy sobie po dżungli i zbieraliśmy owoce (to nasz główny pokarm), zioła i zieleninę (czasem z korzeniem), jesteśmy ciepłolubnymi stworzeniami... gdy w pokoju temperatura spada poniżej 20 stopni czujemy chłód, to o czymś świadczy... nasze naturalne środowisko to klimat ciepły przez cały rok, tak, żeby dało się chodzić "na golasa" bez dodatków niezależnie od pory roku :) 

Koniec wstępu,

obiecuję rozwinąć i opisać poszczególne części i informacje, które tu zawarłem i omówić je nieco szerzej:) 

 

© Tomo_Wiadomo
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci